piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 9 - Konsekwencje

Zaczynało być lepiej. Może moje szczęście miało się zmienić. Choć Harry był władczy, to nie był aż taki zły jak myślałam. Kiedy mi powiedział, że nie muszę robić niczego, czego nie chcę, poczułam ulgę.

Byłam mu wdzięczna, kiedy pozwolił mi iść na krótki spacer. Obiecałam, że nie zrobię niczego głupiego i jak widać, zaufał mi. Ale dzwonienie z budki telefonicznej nie łamie tej obietnicy, prawda?

Upewniłam się że dobrze zamknęłam drzwi budki zanim wrzuciłam monetę i podniosłam słuchawkę. Wystukałam jedyny zestaw cyfr który pamiętałam.

Odpowiedź na mój telefon była szybko. Od razu się uspokoiłam, kiedy usłyszałam głos, który chciałam usłyszeć od dłuższego czasu.

- Halo? Kto to?

- Tu Lia. Darren, to ja.

- Boże, Lia... - usłyszałam jak zrobił przerwę - Przysięgam, że zbiję na kwaśne jabłko tego Richarda i z kimkolwiek tam jeszcze mieszkasz. Mam zamiar…

- Darren, przestań.

- Ja po prostu… Ja… ja nie pozwolę żeby ktoś ci zrobił krzywdę - zniżył głos, słychać było w nim zmartwienie.

- Boże, tęsknię za tobą.

- Lia, zróbmy coś z tym wszystkim. Znam ludzi którzy mogą pomóc... musisz jeszcze trochę poczekać. Możesz dzwonić częściej?

- Nie, to zbyt ryzykowne. Nie wiem, co się stanie, jeśli mnie złapią.

- W takim razie musisz pisać. Pisz do nas, a my nie będziemy odpisywać. Zostanę z twoją rodziną na jakiś czas. Muszę wiedzieć, że wszystko jest okay.

- Spróbuję.

Nagłe uderzenie w drzwi budki telefonicznej sprawiło, że cała się napięłam. Zanim mogłam odpowiedzieć, drzwi zostały otwarte. Telefon szybko wypadł mi z rąk i w ten sposób połączenie zostało również przerwane.

- Co ty do cholery robisz? - Harry oparł ręce na drzwiach, powstrzymując mnie od ucieczki.

- Ja tylko… - zaczęłam, a moje palce drapały się każdy po innym.

- Zaufałem ci, że pójdziesz tylko się przejść i spokojnie wrócisz, ale musiałaś wszystko zniszczyć, prawda?

Złapał mnie za nadgarstek i wyszarpał na zewnątrz. –Nie rozumiesz, ja…

-To dostaję za byciem miłym, huh? – przerwał mi, ciągnąc mnie za rękę w stronę domu –Z kim rozmawiałaś? Mój tata może mieć przez to kłopoty, wiesz o tym!

-Nie musielibyście się bać jakbyście nie robili niczego złego! –odparowałam.

-Słuchaj, wiem że to jest złe. Uwierz mi, protestowałem przeciwko temu. A jestem pewien, że każdy inny chłopak by się zgodził, ja dużo bardziej bym wolał przyprowadzać do domu inną dziewczynę każdej nocy, niż utknąć z jedną – warknął, kiedy doszedł do progu drzwi. –Ale mój tata zawsze robi to po swojemu, więc jest tak jest.

Harry złapał za klamkę, zanim drzwi się otworzyły. –I jesteś na miejscu. – skończył i popchnął mnie do środka.

Nienawidziłam tego jak szybko mógł się zmienić w awanturnika i agresywną osobę. On potrzebował wizyty u lekarza.

Harry przytrzymał otwarte drzwi i westchnął –Wychodzę i chcę, żebyś się zachowywała, rozumiesz?

Nie odpowiedziałam. Następstwa zachowań Harry'ego były moim słabym punktem. Moje ramię bolało i prawdopodobnie było posiniaczone. Moje brwi zmarszczyły się, przez co przybrałam niezadowoloną minę.

-Nie próbuj robić niczego śmiesznego. Są konsekwencje – powiedział i wziął kluczyki do swojego auta.

______________________________________________________

Harry, jak zwykle, nie wrócił, a była już prawie noc.

Znalazłam długopis na stole obok wejściowych drzwi i wzięłam sobie kilka kartek papieru z jakichś niezorganizowanych notesów, które walały się na podłodze w dużym pokoju. Harry spędził swoją ostatnią noc „kończąc swoje zadanie na studia” i nie pozbierał ich potem. Nie jakby zwykle to robił.

Usnął po kilku minutach zwykłego przewracania kartek w podręczniku. Według niego to była jego „nocna nauka”. Nie uważałam, że zauważy że kilka kartek brakuje w jego notesach, które ledwo co dotykał.

Zapełniłam dwie strony gdy moje palce zmęczyły się. Pierwsza strona była dla mojej mamy i brata a druga dla Darrena. Byłam lekko zawstydzona gdy zauważyłam że potrzebuję jeszcze jeden kartki do części dla Darrena. Nie widziałam go tak długo, a potrzebowałam mu odpowiedzieć tyle rzeczy.

Kiedy w końcu skończyłam, zgięłam kartki i wsunęłam je w kopertę, którą znalazłam w komodzie. Moje kciuki przejechały po krańcu, zamykając ją. 

Postanowiłam, że dam to listonoszowi osobiście rano. Harry nie mógł się dowiedzieć. Włożenie do skrzynki byłoby zbyt ryzykowne.

Położyłam się na kanapie w dużym pokoju i poukładałam sobie wszystko w głowie. Rozejrzałam się po pokoju i pokręciłam głową przez pozostałości po ostatniej imprezie Harry'ego. Pani Briffen będzie miała tu jutro piekło.

Zatrzymałam dla siebie swoje osądy, kiedy klamka od drzwi się przekręciła. Kierowca Harry’ego go podrzucił. Szybko chwyciłam kopertę i wepchnęłam ją do kieszeni jeansów.

Harry, potykając się, wszedł do środka, tym samym je zamykając. Znów był pijany. Jego ciężkie oczy wyglądały, jakby przeżywały ciężkie czasy, będąc otwarte, a klucze zostały rzucone na podłogę. Wydał z siebie przytłumione dźwięki i bełkotał rzeczy, których nie mogłam zrozumieć.

Obserwowałam, jak to dziwne stworzenie rusza w kierunku schodów, jego ręce latały w około szukając czegoś, czego mogłyby się chwycić.

Byłam zaskoczona, kiedy Harry upadł ze schodów. Przez moment bałam się, że może być martwy, bo wtedy mogłabym być posądzona o morderstwo. Ale na szczęście dla niego, jego głowa nie dotknęła marmuru. Zastanawiałam się jakim cudem wciąż był żywy, po tych wszystkich pijackich nocach. 

Fakt, że tak zwani „przyjaciele” Harry'ego, nie byli z nim, aby się upewnić, że wszystko jest okay, był dla mnie zaskakujący. W końcu to oni pili i imprezowali z nim. Jego ojciec ma go gdzieś. Nigdy nie sprawdza co u niego. Nawet jego kierowca nie mógłby być bardziej obojętny, jakby go zaprowadził bezpiecznie do łóżka.

Nie był otoczony przez osoby, które by obchodził. Może dlatego był taką złośliwą osobą.

- Kurwa. Gówniane schody. Cholera – Harry wybełkotał  i spróbował się podnieść ze schodów.

Kiedy wreszcie mu się to udało, zaczął iść w górę. Zaczął stawiać ciężkie i niepewne kroki, przez które wzdrygałam się. Kiedy był w połowie schodów, upadł jeszcze raz, a ja złapałam się na tym, że do niego podbiegłam.

Po prostu nie mogłam znieść widoku kogoś upadającego i możliwe umierającego. 

- Tutaj. - Chwyciłam go za ramię, pomagając mu wstać na nogi. Przyjął moją pomoc i przewiesił ramię przez moje ramiona. Był cięższy niż myślałam, ale udało mi się go doprowadzić na górę.

- Tina nam dała… cake pops. – Harry wybełkotał beztrosko, zanim zaczął chichotać, a ja wciąż pomagałam mu dotrzeć do pokoju.

-Wiesz czym są cake pops, Lia? Mogę cię nazywać Lią, prawda? – zapytał nonszalancko i upadł na najbezpieczniejszą rzecz w zasięgu jego wzroku - jego łóżko.

Nie odpowiedziałam mu, bo był pijany i nic tak naprawdę się dla niego nie liczyło. Wyciągnęłam rękę, prostując ją. Obróciłam się i miałam wyjść z pokoju, kiedy Harry złapał mnie za nadgarstek. 

- Dlaczego się nie odzywasz?

- Jesteś pijany. – odpowiedziałam, próbując wyrwać moją rękę z uścisku.

Przyciągnął mnie bliżej i pisnęłam, kiedy upadłam na kolana. 

- Więc? – wybełkotał, a jego brwi się zmarszczyły.

- Muszę iść, Harry - stanowczo mu odpowiedziałam.

Podparł się na łokciach i delikatnie usiadł, jego ręka wciąż dusiła mój nadgarstek 

- Wszyscy sobie idą. Dlaczego?

- Skąd mam wiedzieć? – dałam mu szczerą i bezpośrednią odpowiedź.

Nie miał co na to odpowiedzieć. Nic się nie odzywał i patrzył się prosto na mnie. Po chwili Harry puścił mój nadgarstek i przeniósł rękę na moje włosy.

-Ta piosenka, którą śpiewałaś… moja mama ją śpiewała. – powiedział

Moje bicie serca przyśpieszyło, kiedy pociągnął za gumkę, która trzymała mojego kucyka - dokładnie tak jak zrobił to wcześniej. Zmarszczyłam czoło, kiedy włosy opadły mi na ramiona.

Zanim mogłam zrobić cokolwiek, przyłożył swoje usta do moich. Zamarłam. Wszystko było dla mnie niewyraźne.

Moje oczy szeroko się otwarły, kiedy stopniowo rozłączył nasze usta. Oczy Harry'ego były ukryte za jego ciężkimi powiekami. Koniuszek jego nosa przejechał po moim policzku i  zjechał do moich ust, gdzie szybko przeciągnął go, po mojej górnej wardze.

Wtedy całkowicie się odchylił, ciężar jego ciała znowu spadł na łóżko. Od razu zasnął. Ale ja byłam rozbudzona, zaniepokojona i zmieszana. To był pierwszy raz, kiedy ktoś mnie pocałował.

__________________________________________________________ 

No i jesteśmy coraz bliżej 11 rozdziału który pojawi się już jutro.
Pierwszy pocałunek Thalii z Harry'm *.*
jak wolicie Tarry czy Harria ? a może inne połączenie ich imion?
piszcie w komentarzach :)

7 komentarzy:

  1. Jest lepiej przetłumaczone niż u tam tej dziewczyny! Osobiście wole chyba Harria. :D Czekam na następne rozdziały!
    @Julka_BSE

    OdpowiedzUsuń
  2. robi się coraz ciekawiej! wspaniały *.*

    @insbadnes

    OdpowiedzUsuń
  3. Harria *.*
    omg, pijany Hazza to najlepszy Hazza!
    @kostka22

    OdpowiedzUsuń
  4. Dopiero dzisiaj mogłam zajrzeć tutaj i zdążyłam przeczytać już wszystkie 9 rozdziałów xD
    Opowiadanie jest bardzo ciekawe, spodobało mi się :)
    Mam nadzieję, że uwolnią w końcu Lie albo chociaż pozwolą spotkać ze swoją matką. Dobrze, że Harry nie jest taki jak jego ojciec, bo wtedy Thalia nie miałaby łatwo. Szkoda mi tej dziewczyny pomimo, że jest postacią fikcyjną. Mam wrażenie, że Hazza otworzy się przed nią. Pokaże jej prawdziwego siebie, co czuje w środku. Lia nie wydaje się być zwykłą osobą. Dużo przeszła w swoim życiu.
    Dobra, nie będę pisała moich przemyśleń, bo muszę coś zostawić na kolejne rozdziały :D
    Bardzo ładnie tłumaczysz przez co chętnie się czyta :)
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. ♥

    @olusiowata_1D

    OdpowiedzUsuń
  5. cgkchzkxjhcvzkxjhvkzxjvh @Jestemsobaxx

    OdpowiedzUsuń
  6. ON JĄ POCAŁOWAŁ!!!! sdygfuieygvfyuivewyfiuvawgfweiyfvguvewfj *o*

    OdpowiedzUsuń
  7. AAAAA !!! Pocałunek ! W końcu ! :D

    Maybe :)

    OdpowiedzUsuń